Romansidło

Z Wiki_RH
Skocz do: nawigacja, szukaj

Romansidło aka Bookception

Event prowadzony przez graczkę Beatriccia (robienie go samotnie było błędem).

O co chodzi?

Grupa osób, posiadająca przy sobie z bliżej nieokreślonych powodów nudną, nieczytaną książkę o tytule "Romansidło" pewnej nocy wpada w głęboki sen przypominający śpiączkę i wciela się w postacie z powieści, równocześnie zachowując świadomość tego, kim są w Azeroth. Splot zdarzeń, przybliżony im pokrótce, doprowadza do tego, iż znajdują się wszyscy w podziemiach ułożonych w coś na wzór labiryntu, przepełnionego magią, śmiercią i cierpieniem.

Występują

  • Herve jako Doradca (doradca Tyrana, oczywiście)
  • Kandea jako Tyran (król, który odziedziczył tytuł tyrana po ojcu, nie do końca słusznie)
  • Andreas jako Mag (brat Doradcy)
  • Mataia jako Szpieg (na usługach przywódczyni rebeliantów)
  • Sayaad jako Hobo (świr, który spędził w labiryncie za dużo czasu by pozostać normalnym)
  • Zi'Wahi jako Grotołaz ( jeden z grupki rebeliantów, chcących uśmiercić Tyrana na własną rękę)
  • Asamira jako Ona (kochanka Barda, jedna z grupki rebeliantów)
  • Kyliana jako Bard (kochanek Onej, jeden z grupki rebeliantów)


"Romansidło"

Rodział Pierwszy

Tyran i Doradca, w ramach osunięcia się podłogi w systemie lochów w twierdzy wylądowali razem w podziemiach, na których stały fundamenty. Nie widząc lepszego wyjścia jak szukanie miejsca, gdzie będzie można na nowo dostać się o poziom wyżej zaczęli eksplorować labirynt utworzony w dziwnym, najwyraźniej magicznym kamieniu. Gdy odkryli, że za jednymi z drzwi znajdują się dzieciopodobne istoty posiadające duże usta zamiast twarzy i bardzo krzyczą o przytulenie, postanowili unikać wchodzenia do jakichkolwiek pomieszczeń.

Błąkając się bez celu po kompleksie korytarzy dotarli w końcu do drzwi, które wyglądały niepokojąco normalnie, jak na kamienny labirynt. Za drzwiami odezwał się głos starca, domagający się "tego", co prawdopodobnie oznaczało swego rodzaju klucz. Nie widząc sensu w dobijaniu się do wrót poszli dalej, by faktycznie poszukać klucza i trzymając się tej nadziei natrafili na szkielet istoty, która posiadała niebieską bransoletę, podobną z faktury do ścian całego kompleksu. Gdy wrócili, dowiedzieli się jedynie, że rozmowa ze starcem nie ma sensu, bo w kółko powtarza te same kwestie co poprzednio, kończąc sakramentnym "Mój król nie żyje".

Rozdział Drugi

caption

Mag, widząc jak jego brat spada do podziemi i ściera się z łaknącymi przytulenia potworkami, teleportował się do labiryntu. Z racji przesycenia powietrza magią trafił w zupełnie inną część kompleksu i wyssany z mocy musiał na własną rękę szukać zarówno brata jak i wyjścia. Bardzo szybko trafił do jednego z pomieszczeń, gdzie w skutek nieporozumienia musiał walczyć z grupką oddających cześć niebieskim kamieniom oszołomów, mówiących coś zupełnie przeciwnego niż to, co mieli na myśli. Skończyło się masakrą po stronie nieszczęsnych wariatów i porządnymi oparzeniami u Maga.

Niby najlepszą opcją było przeczekanie aż odzyska się moc i dopiero wtedy ruszenie dalej, lecz wybuch, który zakończył żywot istot z poprzedniego pomieszczenia obudził coś, co wcześniej można było uznać za odrażającą płaskorzeźbę. Ozdoba ścienna zeszła ze swojego miejsca spoczynku i odpowiedziała atakiem na próby Maga, by go oszołomić. Poraniony stracił przytomność, a istota rozczarowana brakiem interaktywności Maga zostawiła go w spokoju i wróciła do siebie.

Rozdział Trzeci

Szpieg spadła ze swojego lochu w czasie osunięcia się stropu, mniej więcej w tym samym czasie co Doradca i Tyran. Również nie widząc sensu w czekaniu na ratunek z góry, ruszyła znaleźć wyjście z podwójnie złej sytuacji. Nie mając innych alternatyw, weszła do pomieszczenia, gdzie cała podłoga i ściany były wyłożone ludzką skórą. Niby to nie było takie okropne, ale próba przedarcia się przez odgradzającą ją od dalszego przejścia ściankę spotkała się z głośnym protestem byłych właścicieli owej skóry, których ktoś okrutnie powiesił pod sufitem. Udało jej się jednak przemóc i w towarzystwie okrzyków bólu przedostać się do dalszej części kompleksu.

Po drodze, zupełnym przypadkiem, spotkała kogoś mówiącego o sobie w trzeciej osobie i nazywającego się Hobo. Okazał się on być nieszczęśnikiem, który spadł z górnego poziomu lochów wiele lat temu i tylko dzięki szaleństwu i zaufaniu do podstawowych instynktów udało mu się przeżyć w labiryncie. Wspólnie udało im się oprzeć pokusie, jaką zaprezentował głos z innego pomieszczenia, próbujący im wmówić, że samobójstwo to najlepsze wyjście z sytuacji.

W swojej dalszej wędrówce zbudzili stwora podobnego do tego, które zaniepokoił Mag i skończyło się na szaleńczej ucieczce przez korytarze. Mag miał więcej pecha niż można było się spodziewać, gdyż posłużył za prawie żywą tarczę. Szpieg i Hobo skorzystali z rozproszonej uwagi potwora i nieruchomiejąc pod ścianą udało im się go zmylić.

Rozdział Czwarty

Grupa śmiałków postanowiła wkraść się do zamku przez podziemia i dokonać zamachu na Tyranie. Niestety wejście do kompleksu zawaliło się tuż za nimi i zabrało ze sobą życie większości bohaterów, zostawiając ich tylko trójkę: Barda, i Grotołaza. Zdeterminowani by zakończyć misję mimo śmierci towarzyszy, poczęli orientować się w najbliższej okolicy i dotarli do pomieszczenia, gdzie długowłosa dziewczyna o bladej skórze z uporem znaczyła swoje ciało nożem i zalewała krwią podłogę, mówiąc o samotności i braku sensu w jej istnieniu. Gdy wszelkie próby powstrzymania jej czy przekonania zawiodły, zostawili pomieszczenie w spokoju, dochodząc do wniosku, że to tylko niespokojny duch i nic więcej nie da się zrobić.

Gdy ruszyli dalej, napotkali na swojej drodze pomieszczenie przedzielone w połowie lustrem. Nie mieli okazji zbadać go dokładniej, bo odbicia lustrzane przeszły na drugą stronę i zaatakowały bohaterów. Cała trójka wycofała się do części labiryntu, które zwiedzili wcześniej, po drodze starając się zaszkodzić swoim oponentom. Walka zakończyła się, gdy odbicie Barda zostało rozbite przez Ją, co pociągnęło za sobą śmierć pierwowzoru.

Zbyt poruszeni sytuacją, postanowili nie wracać do lustra i odszukać przejścia w dalszych partiach labiryntu. Ich kroki zbudziły jednak stwora ze ściany, którego wcześniej mieli okazję spotkać Mag, Szpieg i Hobo. Tym razem jednak obyło się bez walki. Grotołaz, powołując się na dobrą naturę swojego "aktora" jakim była trollica, obłaskawił potwora i zniechęcił do atakowania.

Rozdział zostawia ich w pomieszczeniu z posągiem młodzieńca wskazującego na dziurę w ziemi, która zdaje się nie mieć dna.

Rozdział Piąty

Narracja wróciła do Doradcy i Tyrana, którzy po dłuższej przerwie pod drzwiami, ruszyli w końcu, by poszukać klucza. Napotkali na ślady walki, jakie pozostawił po sobie Mag i resztki wysadzonych w powietrze oszołomów w pomieszczeniu. Nie widząc dla siebie nadziei w stosie ludzkich szczątków i szmat, które kiedyś były ubraniami, powzięli decyzję by ruszyć dalej. Ponownie we znaki dał się stwór ze ściany, który poważnie pokiereszował Doradcę, a gdy ten był już nieprzytomny z bólu, zajął się Tyranem. Zakończył swoje krwawe dzieło, pozbawiając Tyrana życia i wrócił na ścianę.

Po nieokreślonym czasie, z nieprzytomności ocknął się Doradca, który błąkając się na oślep po labiryncie dotarł do drzwi. Wysłuchawszy ponownie litanii starca wrócił w korytarze, które wcześniej zwiedził z Tyranem i napotkał go właśnie, leżącego w strzępach i bez życia na ziemi. Znaleziona przez nich wcześniej druga bransoleta leżała nieopodal, zatem nie widząc lepszego rozwiązania Doradca zostawił swojego króla i ruszył w drogę powrotną do drzwi.

Gdy drogę ponownie zagrodził mu stwór, okazało się, że w szaleństwie jest metoda. Zdruzgotany sytuacją, zobojętniały na dalszy rozwój wszystkiego poddał się, co karmiącemu się cierpieniem stworowi zupełnie się nie spodobało. Zostawiony samemu sobie dotarł ostatkiem sił do drzwi. Bransoleta była kluczem - jedna na osobę, drugą musiał wyrzucić. Zaś za drzwiami stał on sam, wymawiając ponownie jakże prawdziwą kwestię "Mój król nie żyje".

Rozdział Szósty

Hobo i Szpieg trwali jakiś czas w bezruchu, skuleni pod ścianą, czekając aż wszelkie prawdopodobieństwo, że spotkają ponownie potwora spadnie do zera. W tym czasie okazało się, że Mag nie jest tak do końca martwy. Podleczywszy się resztką magii, dołączył do nich. Po drodze napotkali na zwłoki Tyrana, co niewątpliwie zdziwiło i zaskoczyło Szpieg i Maga, jako że oni wiedzieli, kim jest leżący przed nimi zmasakrowany młodzieniec.

Ponowne spotkanie z potworem ze ściany spowodowało, że Hobo odłączył się od grupy i podążył do drzwi. Mag i Szpieg jakimś cudem wykaraskali się z potyczki ze stworem bez większych obrażeń i trafili na pokój wypełniony kamieniami, które były pokryte szeregiem nieznanych run. Już wkrótce okazało się, że to swego rodzaju "krasnoludy" składające się tylko z wiekowej głowy i czterech ramion utrzymujących je w pionie. Wszystkie poza największym z nich miały zaszyte usta, zaś lider zażądał odpowiedzi na zagadki, by bohaterowie udowodnili, że nie są głupi i źli.

Ta pokrętna logika niemalże doprowadziła do śmierci Maga, lecz Szpieg poświęciła się, sugerując krasnoludom, że za niego odpowiada i udzielając prawidłowych rozwiązań na zagadki za siebie i za niego. Wymiana "życie za odpowiedź" doszła do skutku, a oni otarli się o śmierć. W ramach podobnej wymiany, tym razem "odpowiedź za odpowiedź", dowiedzieli się, że brat Maga żyje i udało mu się wydostać z kompleksu, zaś z całości labiryntu jest jedno wyjście.

Hobo w tym czasie nie próżnował. Trafił bez większych problemów do drzwi i znalazł dodatkową bransoletę zostawioną przez Doradcę. W pierwszej chwili postanowił trzymać drzwi dla pozostałych, lecz samozachowawcza natura szaleńca wzięła górę i uciekł sam. Drzwi zamknęły się za nim, blokując wyjście.

Rozdział Siódmy - zakończenia część pierwsza

Ona i Grotołaz wrócili do punktu wyjścia, nie napotykając na swojej drodze żadnych przeszkód. Omijali też wchodzenie do wszelkiej maści pomieszczeń, licząc się z tym, że za kamiennymi drzwiami może czaić się coś, co przerośnie ich siły. Nie widząc jednak żadnej lepszej opcji wrócili do pokoju z lustrem, wybierając znane zagrożenie zamiast nieznanego. Okazało się, że gdy rozbite zostało lustrzane odbicie Barda, tafla szkła rozsypała się na drobne fragmenty, a droga dalej stała otworem.

Nie mieli jednak okazji nacieszyć się tym ponurym faktem zbyt długo. Spanikowani żołnierze na górnych partiach lochów, szukający swojego króla w każdym możliwym miejscu, naruszyli już i tak bardzo osłabioną konstrukcję podziemi i spowodowali zawalenie się większości kompleksu. Grotołaz legł martwy pod stosem gruzu, ginąc niemalże natychmiast. Ona zaś, przytłoczona faktem, że została zupełnie sama, tak jak dziewczyna z pokoju, który odwiedzili na początku, popełniła samobójstwo, tnąc się grotem strzały bliźniaczo jaj jej martwa odpowiedniczka.

Rozdział Ósmy - zakończenia część druga

Mag i Szpieg również mieli pecha podobnego jak poprzednia dwójka bohaterów. Walący się z powodu poszukiwań strop oddzielił ich od siebie. I o ile Mag umierał w męczarniach, niezdolny do skupienia się na zaklęciach, o tyle Szpieg zdecydowała się zakończyć swój los na własną rękę. Wszak głos w pewnym pomieszczeniu sugerował, że to właśnie jest najlepsze wyjście z tej sytuacji. Odcięta od wszelkich innych alternatyw usiadła pod ścianą i podcięła sobie żyły, umierając tak, jak każdy szpieg umierać powinien. Po cichu i z dala od oczu pozostałych.

Koniec?

Aktorzy wybudzili się ze snu, odczuwając potężny ból głowy i wszelkie otrzymane w momencie "śmierci" obrażenia. Książka, która była przyczyną tego bardzo realistycznego koszmaru zamieniła się w popiół, zostawiając uczestnikom snu jedynie podniszczoną okładkę z tytułem. Ci, którym udało się uciec mieli mniej nieprzyjemną pobudkę, zaś księga zapełniła się w połowie opisem tego, co działo się w labiryncie.

Mogłoby wydawać się, że to koniec podróży w świecie "Romansidła" czy też "Roman-SIDŁA". Ale wciąż pozostają im w pamięci przeżycia, jakie miały miejsce w labiryncie. I dużo pytań. Czy Ci, którzy zginęli w książce, zginęli także w rzeczywistości? Czy "Romansidło" ma ciąg dalszy, skoro tylko połowa stron jest zapełniona? Kim jest tajemnicza narratorka, którą słyszeli pod koniec każdego "rozdziału" lub też widzieli - w przypadku jednej osoby?

Te i wiele innych pytań pozostaje na razie bez odpowiedzi. Ale raczej nikt nie miał wątpliwości, że opowieść w jakiej brali udział w pewien sposób ożyła i wciągnęła ich w wir wydarzeń.

Komentarze i podziękowania prowadzącej

Przygotowanie całego labiryntu, muzyki, nastroju i historii zajęło trochę czasu i wysiłku, choć miałam z tym też bardzo dużo zabawy. Wprowadzanie i opisywanie poszczególnych części i lokacji było wyzwaniem, bo jednak trzeba pisać szybko, by gracze mieli co robić. Miałam wrażenie, że czasem gracze bawili się całkiem nieźle, czasem, że byli do śmierci znudzeni. Największym problemem był brak czasu (mój i innych) i nieśmiertelne pady serwera, które wyprowadzały z równowagi też tych co cierpliwszych.Ogółem - mimo zakończenia na siłę - chyba było fajnie.

Dziękuję, znów w kolejności odpowiedniej:

emiel i Ashae - za pomoc z dostaniem się na teren mhrocznych podziemi.

Undiinowi i Gepardowi - za nieustający entuzjazm i motywowanie do prowadzenia dalej.

szarotce - za wczucie się w zabawę tak bardzo, że za horrorowe fragmenty dostawałam bluzgi <3

Wszystkim innym, biorącym udział w zabawie. Miło było, ale się skończyło.

Deri aka Beatriccia

Komentarze graczy

"A ja podziękuję Beaci za muzykę, obrazki i całą oprawę w trakcie tej "sesji", które to przyczyniły się do koszmarów w każdą noc po Romansidle! A za końcówkę Cię zamorduje!" - szarotek

"Mrrrrrr! Potrzebny jest inny komentarz ? Szkoda tylko, że się skończyło tak szybko.. bur, bur, bur" - Undiin

"Szkoda że nie doszło do końca, poniekąd to z mojej winy ;s jeśliby mówić o tej części szarotki i mojej... Ale ogółem całość jak zwykle świetna, choć według mnie Skarbowi Mentora nie dorastająca do pięt ale to pewnie przez brak Remuśa. Czekam na coś next/kontynuacje maybe." - Swain

I świeczki dla Boromirów, którzy polegli na evencie

caption