Plemię Wodnego Węża

Z Wiki_RH
Skocz do: nawigacja, szukaj
Canon.JPG

Poniższe zdarzenia nie są uznawane za oficjalne Lore serwera i nie posiadają akceptacji Ekipy. Zostały odegrane jako inicjatywa graczy.

Położenie i dane

Jest to plemię położone na kompleksie wysp setki mil na południe od wschodnich królestw, a jego liczebność jest nieznana.
Wyspy są kompletnie niedostępne, zbliżające się statki toną nim dobrze je ujrzą a załoganci są pożerani zwykle co do nogi przez rekiny, w historii mówi się tylko o jednym statku który zdołał wylądować na tych wyspach, był to prymitywny statek dżunglowych trolli który zbłądził w odmętach, ci ponoć przeżyli stąd w starych zapiskach Zandalari dziś znajduje się wiedza o tym plemieniu.


Starożytny zapis

Oryginalny zapis jest strzeżony poprzez Zandalari przez których został przechwycony. Udestępniane jednak poszukiwaczom wiedzy są tylko niemalże równie stare kopie spisane z oryginału. Jednakże poza tym jednym nie ma żadnej wiedzy spisanej a wielu mawia że owa wyspa jest bujdą.

"Dziennik Zab'skrutika"

"Stary, w końcu jakaś wyspa! Cała załoga już powyłaziła na dechy, gdybyśmy tego nie znaleźli to byśmy z głodu zemrzli. Jest tu pełno ryb, ale to jakieś strasznie groźne są, wychylają łby i kłapią zębami wskazując nam wyspy. Zobaczymy co będzie jak dopłyniemy."
"No i naroblimy gówna, utknęliśmy na mieliźnie, więc musimy zejść do tych ryb przerośniętych w wodę na tratwy."
"Wohoa moje Loa ! Okazało się że te ryby to trolle, potężni szamani którzy są gościnni, wylądowaliśmy na jednej z wysp do łowów, przeczekaliśmy noc na brzegu a rano nas zaprowadzili do plemienia, każda wyspa tu połączona jest mostem strzeżonym przez berserkerów, ale ten to był prawdziwa udręka, prawie zgubiłem pisadło i materiał bo drewno na wodzie się opierało a liny nie najlepiej to trzymały."
"Dziś złożyliśmy magiczną przysięgę że nie wyjawimy położenia tej wyspy a wtedy wyszedł do nas ich wód z oceanu, cholera wielki był na może ze trzy metry, jego zbroja była jakby z kości, wydrążona, były to faliste kształty, muszle i inne podobne tego typu, wiele miał dziwnych ozdób których w naszym ludzie to ja nie spotkałem. Przemawiał długo, wyrwali mi to czego nie mógł zawierać mój materiał, ale się nie przejmuję zostanę tu na tak długo jak będę mógł, jest pięknie."
"Ha ! Wódz się okazał luźnym gościem, stary jest bez zbroi dopakowany i zrobił nam turniej w przewalaniu się, prawie każdy z nas jak i nich brał udział, udało mi się wygrać dwa razy potem odpadłem, a to było super ! Robią to co tydzień a czterech najbliżej wygranych może zmierzyć się z wodzem, no nie ma sobie równych nawet na czteru najsilniejszych trolla. A mówią że do tego jest wszechpotężnym szamanem, nie wierzę, że taki silny wojownik mógłby nim być."
"Mają bardzo ciekawą kulturę, też wyznają loa, a ich wódz ma już ponad tysiąc lat ponoć! U nich każdy jest specjalistą w fachu swojej rodziny a dodatkowo wybiera drogę, one są tylko dwie, droga wojownika która potem dzieli się na łowców i berserkerów. Nie ujarzmiają żadnych zwierząt jak my. Druga droga to droga mistyków oni także dzielą się na kapłanów albo faunistów. Wyjątkiem są takowe wiecznie spokojne trolle które medytują no i trenują walkę rękoma oraz wybrani, oni są tylko i wyłącznie uczniami Wodza, ci podobno zostają bohaterami którzy spędzają całe doby pod wodą w zwykle w postaci rekinów ale są też inni, takie jadowite ryby, takie wielkie... No jest tego pełno stary !"
"Ich wódz przekaże ten dziennik, to koniec mojego pisania dla świata! Ale teraz będę pisał historię dla małych trolli, umieją słabo nasze pismo, ale się ich naumie. A nasi szamani z okrętów będą uczyć ich o Loa, bo coś wiedzą, ale mają małą wiedzę."

Legenda Zandalari o pojawieniu się "dziennika"

Na niebie szalały dwa huragany, fale które przewyższały wysokością przewyższały dziesięciu trolli jednak żadna nie groziła naszej wyspie Zandalar, wielu przyglądało się za strachem tej katastrofie z południa gdy z głębin wyszedł ogromny dżunglowy troll który wychodził z głębin jakby szedł całyczas przez plażę, nie spowalniała go woda, ot zlewała się po każdym fragmencie jego ciała i zbroji... Zbroja była wapienno białej barwy ze skamielin o porozcinanej tętniącą mocą duchów budowie która jakby podzieliła części pancerza by nie przeszkadzał w jego ruchach. Był to dla niektórych szok, wielu myślało że jest to niepoznane Loa wodnych odmętów i pamiętało to jako najcudowniejszy obraz jaki ujrzeli. Porzucił zwitek pergaminu w zakorkowanej butelce na wyspie, na oczach dziesiątek trolli. Obejrzał każdego z osobna przenikliwym wzrokiem po czym został zaatakowany przez jednego z wojowników, nie doszedł do niego a już pochwyciła go przeogromna macka z wody i uniosła go do góry, cisnął bronią, ten ją złapał odchylając się jednocześnie by go nie trafiła. Wtedy oniemiałego wojownika macka opuściła na ziemie a ten cofnął się do tłumu. Troll z wody jak zwykliśmy go zwać dzisiaj wbił jego broń w piach, woda wytworzyła strumienie przemieniając te broń w przedziwny Harpun który wydawał się być idealny we wszystkim jakby z lodu i wtedy wszyscy usłyszeli donośny ponad piski huraganu i bicie fal głos który zmierzwił futro każdego kojącą nutą, wtedy już wszyscy mu zaufali...
-Podejdź wojowniku, bowiem odważyłeś się mnie zaatakować. - Gdy skończył przemawiać każdy oniemiał, a śmiałek który wcześniej był tym odważnym miał może zaledwie dwanaście lat, teraz nie był wcale mniej odważny niż wtedy mimo całej reszty plemienia. Troll z wody przyklęknął przed młodym trollem na jedno kolano pochyliwszy głowę rzekł słyszalnie dla wszystkich - O waleczny, w przyszłości zostaniesz wielkim królem swojego ludu, oddaje ci twoją broń która będzie równie wspaniała w twoich rękach jak i moich. Gdy tylko zostaniesz królem.
To wywołało niepokój, ale mały bowiem każdy nie wiedzieć czemu ufał wielkiemu trollowi a młodzieniec rzeczywiście nawet w porównaniu do dorosłych trolli był świetnym wojownikiem który uczył się na łowce cieni. Gdy broń została mu przekazana wróciła do normalnej formy, olbrzym wstał kładąc dłoń na głowie malca który stał dumnie obok niego patrząc na wszystkich do czasu gdy wódz plemienia wodnego węża znów się odezwał.
-Nie jestem duchem, ani Loa, zwę się Wodzem plemienia wodnego węża a przez łaskę a jednocześnie klątwę Loa stoję tu przed wami jako troll który ześle łaskę na każdego który zechce udać się na nasze nauki, niewielu jednak będzie zdolnych powrócić, lecz i tacy pewnie się zdarzą. Wystarczy że wejdziecie w połowie do wody i zawołacie by zabrał was wódz i władca oceanów oraz mórz. W butelce która leży przede mną jest opisana przez jednego z niebieskich jak my trolli jest spisana mała ilość wiedzy o naszym życiu.
Objawiłem się wam tylko przez wzgląd obwieszczenia naszej historii... Gdy świat był całością nasze plemię było stadem rekinów, królowaliśmy w wewnętrznym morzu przez połączenie się, byliśmy garstką nad przyrodzenie inteligętnych morskich stworzeń. Ale świat się rozpadł nie wiadomo czemu no i wypłynęliśmy w ocean. Rozpad świata wytrzebił połowę gatunków naszego plemienia a dokończyły dzieła niewyobrażalne morskie monstra. Do czasu gdy mój poprzednik aż do tysiąca lat wstecz skontaktował się z wszechpotężnymi stworzeniami, Loa. Pozwolili nam odbudować plemię w zamian za wieczne oddawanie hołdu i przyjęcie waszej formy, w naszym plemieniu jest tradycja że hierarchie wyznacza długość utrzymania się w swojej naturalnej, wodnej postaci w głębinach po jednej prośbie do Loa, najwyższą hierarchią są podwodni szamani. Reszta ma własne niższe hierarchie. Od czasu gdy oddajemy hołd naszym wszechobecnym zbawcom żyjemy w spokoju nie dopuszczając do swoich wysp nikogo nie powołanego, zatapiając statki i pożerając nie trolli. Zrobiliśmy jeden wyjątek, więcej ich nie będzie za czasu mego już wiecznego panowania, może następny wódz po mnie zmieni to prawo. - Przeczesał włosy młodzieńca ręką i spojrzał na już dorosłego trolla. - Lat w rzeczywistości ci nie przybyło, ale już jesteś gotów na rozpoczęcie szkolenia by zastąpić waszego króla, posiadłeś siłę i mądrość by bronić tron przed innymi a zająć go dopiero gdy obecny ci pozwoli. Wybór należy do ciebie, nie popełnij błędu.

Parę faktów i plotek

  • Wódz nie zmienił się do dziś, lecz już się nie ujawnia nigdy poza cotygodniowymi turniejami, mówi się że jest wiecznie tak samo młody a potrafił utrzymać się w swej naturalnej formie aż przez czterdzieści osiem godzin, a nawet najwięksi nie osiągali trzydziestu.
  • Trafiają do tej krainy nie tylko ci którzy chcą się nauczyć ich kultury, ale również i wojownicy oraz łowcy którzy pragną wiecznej zwierzyny. Każdy, niezależnie od pod rasy znika jednak tak samo, zalewa go wala znikąd, widać plusk przeogromnej rekiniej płetwy w oddali a potem znika.
  • Ostatnimi laty od czasu przywołania Hakkara wódz wodnych węży zezwolił wszelkim trollom z dżungli wstęp na wyspę oraz opuszczenie jej po czasie nie dłuższym niż tydzień bądź pozostanie na zawsze, wyboru można dokonać raz w życiu i tylko raz tam się dostać, wstęp otrzymuje się tylko o wschodzie słońca, a musi się wrócić o zachodzie. Tylko nieliczni dostają przywilej odwiedzania więcej razy tego plemienia.
  • Trolle z tego plemienia zależnie od kasty cechują się innymi charakterami: Berserkerzy są łatwowierni, łowcy małomówni, kapłani pokojowo nastawieni, fauniści są pedantyczni z czego dwoje ostatni jedynie w swych trollich formach.
  • Trolle wodnego węża nie rodzą dzieci z mieszanych związków z innymi trollami niż także w pełni z tego plemienia.
  • Kasta wyznacza zadanie jakie wykonują trolle, Fauniści - dbają o podwodną roślinność, naprawiając ją, oczyszczając wodę przez kontrolę pływów oraz przenosząc odpadki po statkach z dala od ich plemienia, Kapłani - strzegą wyspy przed nieproszonymi gośćmi zatapiając okręty czarami i pożerając w rekinich formach załogi bądź dostarczając wraz z rybami na wyspę. Z czego obydwie kasty na lądzie zajmują się nauczaniem o swoich "sub-kulturach" czyli roślinności i loa. Natomiast Berserkerzy służą jedynie do wart przy mostach by nikt ich nie niszczył, oraz by zwierzęta z innych wysp na inne nimi nie wędrowały. Łowcy dbają o wyżywienie mięsne polują na tych kilkunastu największych wyspach gdzie "są hodowane" zwierzęta.
  • Każdy troll z tego plemienia posiada kolor włosów podobny do glonów bądź morskiej wody, a ten się zmienia na naturalny u tych którzy decydują się na stały pobyt w momencie oddania hołdu wodzowi jako "od tej pory najwyższego wodza, poza królem zandalar". Stąd łatwo odróżnić czasowych gości od stałych oraz mieszkańców.
  • Podczas największych świąt gdzie spływa większość ludu na wyspy są to zwykle: uczty gdzie można spotkać wszystkie rodzaje ryb i smakołyków morza wliczając w mięso z krakena na które na tydzień przed odbywają się polowania, zaadaptowane występy capo - ci najlepsi uzyskali przywilej dowolnego przemieszczania się z wyspy oraz poza nią, pokazy magii w tej najpiękniejszej formie - magowie którzy z arkany tworzą piękno zamiast skupiając się na walecznym aspekcie są zawsze mile widziani na wyspie oraz trolli wynalazcy którzy po nadejściu zmroku tworzą pokaz fajerwerek. Owych świąt jest 5 na rok w tym urodziny ponad ośmiowiecznego wodza.
  • Plotki głównie biorą się od tych którzy zniknęli w standardowy sposób co wszyscy wracając po wielu latach odmienieni na zawsze w swoim zachowaniu i podejściu do świata.

Tak OOC

Jest to całkowicie moja fantazja nie poparta żadnym faktem, może być akceptowana jako prawda bądź nie - zależne jest to od ekipy, ale myślę że skoro banalne myśli o małych plemionach o których nic nie wiadomo były akceptowane, to tak rozbudowana kultura która mogłaby być ciekawym rozwarstwieniem od regularnej kultury byłaby akceptowalna jako możliwość przeżycia niecodziennego spotkania z tą odmiennością i spokojnym rozwojem nie popartym przez żadne wojny.

'Każdy kto chciałby odegrać pobyt na takiej wyspie będzie jak najbardziej mile widziany gdy się zgłosi do użytkownika: ,,Swain'' który chętnie poprowadzi klimaty na wyspie, jednakże proszę nie liczyć na jakąkolwiek cyferkę do SW za doświadczenie zdobyte na wyspie, chyba że ekipa zezwoli na tego typu eventy. - Nie jest to żadna gildia, więc oddanie postaci na zawsze wiąże się tak jakby z utraceniem jej.