Załoga Parszywego Psa

Z Wiki_RH
(Przekierowano z Parszywy Pies)
Skocz do: nawigacja, szukaj
Bandera Parszywego Psa.

Załoga pirackiego statku założona przez dwóch krasnoludów na początku roku 31. Rodzimym portem korsarzy jest Zatoka Łupów tam to kaperzy rozpoczęli swoją działalność. Jest to ich port wypadowy oraz punkt rekrutacyjny. Bukanierzy zajmują się szeroko pojętym piractwem, rabując, gwałcąc i paląc.

Aby zostać członkiem "Parszywego Psa" należy zgłosić się do oficera lub kapitana, odpowiedzieć na kilka pytań. Warunkiem przystąpienia jest posiadanie odpowiednich rodziców, nie mogą być oni dranej. Kandydat musi spełniać pewne warunki, to jest zdolności bojowe na morzu, brak choroby morskiej. Rekrut nie może zanadto obciążać okrętu (nie przewiduje się posiadanie zbroi płytowej). Jednak głównym kryterium jest przypadnięcie do gustu członkowi załogi.

Załoga Parszywego Psa jest organizacją apolityczną, co oznacza że rabują oni równo wszystkie państwa i narody jakie tylko odważą się przewozić swe kosztowności drogami morskimi.

Załoga połączyła się z Korsarzami Czarnych Wód (Mechanicznie gildia po wydarzeniach w porcie Stormwind została przemianowana na oficjalną gildie Łupieżcy Czarnych Wód.)

Członkowie Załogi

Jak wiadomo piratem nie może zostać każdy, ci najgorsi z najgorszych, którzy bez wahania sprzedali by własną matkę z dowózką do domu. Którzy poza wyśmienitymi umiejętnościami bojowymi potrafią także prowadzić jednostkę morską zostają piratami. Elitą wśród przestępców tego świata. Sieją oni postrach nie tylko na morzu ale także na lądzie. Ich imiona wypowiadane po cichu i w pół mroku są niczym słowa pradawnej modlitwy do starych bogów.


W poczet członków w chwili upadku składali się (w kolejności alfabetycznej):


Argentum - Potężny już posiwiały ork. Weteran wielu bitew morskich.
Asem Śnieżnobrody - Stary już krasnolud. Założyciel załogi dowódca z wielu potyczek w tym bitwy o przejęcie okrętu.
Charlie - Człowiek w średnim wieku. Lubujący się w dobrym trunku i tanich kurtyzanach.
Dedlej Kievest - Czarny człowiek były niewolnik wyzwolony przez sprawiedliwych piratów. Zawzięty wojownik.
Deric - Człowiek zwerbowany w zatoce.
Erless Vesper - Krasnolud o wieloletnim stażu pirackim. Założyciel załogi. Kapitan obalony podczas buntu w zatoce koło Ratchet.
Glim - Gobliński pirat o sporym stażu. Ćpun, który dorobił się prawdopodobnie przy lewych interesach. Aktualny kapitan.
Lisa - Kobieta, półelfka dość znana w pirackim środowisku.
Nivellan - Przywódca buntu. Ekscentryczny kapitan, który zaginął.
Tyrfingr Redbeard - Bardzo nietypowy przedstawiciel swej rasy. Waleczny pirat o sporym stażu.
Viala - Jedyna kobieta na okręcie. "Nowy nabytek".
Wicard Deckens - Kupiec/złodziej oraz znawca materiałów wybuchowych. Laik na okręcie mało znający się na żegludze.

Po reaktywacji do załogi należą


Asem Śnieżnobrody - Słynny założyciel i reaktywator załogi. Wieloletni pirat, kanonier wynalazca.
Erles Vesper - Słynący na wszechmorzu piracki kapitan, nawigator, oficer i co tam jeszcze można.
Caytlan Bloodstab - Cieszący się sławą skurwiela i łajdaka były-pierwszy oficer "Krakena". Zamordowany podczas próby wszczęcia buntu przeciw Erlessowi.
Tyrfingr Redbeard
Glim
Gronbar Srebrnymłot
Aernes
Cayton
Argentum
Zarren
Horazlek

Okręty

"Parszywy Pies".

"Parszywy Pies" był typową fregatą handlową, nieco przerobioną dla celów bukanierów.
W prostej charakterystyce można go opisać następująco.
Rozmiar: Wielki
Promień zwrotu: Szeroki
Klasyfikacja: Wojenny
Max. załogi: 200
Działa max: 32
Ładowność: 80t
Szybkość: Szybki


Wyposażenie Parszywego Psa
Dwadzieścia kolubryn wagomiar ok. 16 funtów
Wynikało by z tego że salwa burtowa waży około 160 funtów

Fregaty obok brygów są typowymi okrętami używanymi przez piratów.

"Kraken"

"Kraken" był barkiem- bardzo rzadko spotykaną jako wojenna jednostką. Jednak poddany niewielkim przeróbką nadaje się do prowadzenia walki na morzu.
W prostej charakterystyce można go opisać następująco.
Rozmiar: Średni
Promień zwrotu: Ciasny
Klasyfikacja: skłonności do kupieckiego
Max. załogi: 190
Działa max: 16
Ładowność: 100t
Szybkość: Średnia


Wyposażenie Krakena
(brak danych)

Warto wspomnieć, iż "Kraken" został specjalnie zmodyfikowany, a do tych modyfikacji w dużej mierze zalicza się wzmocnienie burt stalowymi blachami, co poskutkowało także większym zanurzeniem się okrętu


Barki praktycznie nigdy nie pływały jako okręty pirackie z uwagi na niewielką trwałości i mała jak na wielkość okrętu możliwość przyjęcia dział.

Chronologia wydarzeń

Uprowadzenie okrętu -2 styczeń 2011

Księżyc jaśniał swoją niewyraźną poświatą gdzieś za chmurami. Zatoka tonęła w ulewnym deszczu jaki przyniosły. Jego odprężający szum został naznaczony dźwiękiem skrzypu fregaty handlowej, właśnie wychodzącej z portu. Gdyby ktoś wytężył wzrok, mogło mu się przez chwile wydawać, jakby za statkiem podążało kilka ciemniejących kształtów, łodzi płynących w mrok. Komu jednak chciało by się w taką pogodę moknąć na pomoście Zatoki Łupów. Co jednak równie interesujące... Tej nocy karczma Słonego Żeglarza mogła odpocząć od żeglarzy ze starej pirackiej bandy. Gdy co najmniej jednego z nich zawsze można było tam zastać... tym razem wszyscy gdzieś zniknęli.


Gdy w porcie zgodnie wznoszono kufle rumu, przy wtórze morskich opowieści i szant śpiewanych, nikt nie przypuszczał, że nieco dalej, już na otwartych wodach, toczono zacięty bój na pewnym statku. Nikomu do głowy nie przyszło, że korzystając z mroków nocy, jakieś uzbrojone postacie wtargnęły na pokład, szybko rozpętując alarm wśród załogi. Nikt nie przewidywał, że wkrótce dany statek miał zmienić właścicieli...

Bunt -10 luty 2011

To słowo przewinęło się tego dnia wielokrotnie po ustach marynarzy. Niezadowolenie załogi, z powodu braku wynagrodzenia sięgnęło zenitu. Tymczasem na pokładzie pojawił się nieobecny od wielu dni kapitan. Cała załoga była świadkiem jego zatargów z kadrą oficerską, co zakończyło się ucieczką Erlessa ze statku wprost w morskie odmęty.

Już chwile później oficer Nivellan ogłosił się nowym kapitanem, ku poparciu załogi. Rzeczą jaką po chwili poinformował było również uwolnienie Ven Lisy Stormfist od wszelkich zarzutów związanych z konszachtami z wrogiem.

Poza tymi znaczącymi zmianami, na statku póki co nie ma wiele. Zapasy są na wyczerpaniu, szczury dogryzają ostatnie kawałki czerstwego chleba. Odczuwalna jest potrzeba świeżego zastrzyku złota, które to nowy kapitan obiecywał w swojej przemowie.

Co jeszcze wartym uwagi, to fakt, iż już w nocy za burtą znalazł się jeden z marynarzy. Po wyciągnięciu zziębniętego mężczyzny, kilku załogantów zwijało fok, a Nivellan w klątwach postanowił nie szczędzić... głównie pod adresem Charliego.

Latarnik -27 luty 2011

Parszywy Pies wypłynął z Zatoki w daleki rejs, obierając kurs na port Steamwheedle.

Pierwszy oficer Asem wpadł w posiadanie skrawka pewnej ryciny, której całość ma wskazywać drogę do drogocennego skarbu. Poznał on również miejsca ukrycia pozostałych części ryciny. Nad drugim fragmentem miał trzymać pieczę niejaki goblin Rixi na pokładzie fleuty "Latarnik", której poszukiwania postanowiono rozpocząć w porcie Steamwheedle.

Pogoda od początku nie sprzyjała żegludze. Mordewind spowalniał statek, którym trzeba było halsować. W czasie podróży, serca zadrżały piratom, gdy z bocianiego gniazda rozległ się krzyk majtka: "Kraken! Kraken na bakburcie!". W pewnej odległości od statku jakieś stworzenie wynurzyło się z morza, tryskając wodą z grzbietu na wysokość kilku sążni. Bardziej rozgarnięci natychmiast zmiarkowali, uspokajając resztę, że to jedynie wieloryb, takie ogromne, niegroźne morskie zwierze. Pierwszy oficer wydał więc rozkaz uzbrojenia dział w harpuny, by nieco w wielorybie mięso ładownie zasilić. Pociski jednak tylko spieniły taflę wody, po tym jak olbrzym zniknął w mrocznych głębiach.

Rejs w dalszym ciągu przebiegał spokojnie, gdy na widnokręgu wyłonił się ląd i port Steamwheedle. Kotwicę spuszczono poza linią szelfu, z dala od portu, do którego załoga dostała się na szalupie.

Steamwheedle obfitował w różne jednostki morskie, spośród których, po krótkich poszukiwaniach wskazano "Latarnika". Tymczasem nad głowami załogantów przeleciała jakaś głośna maszyna latająca, która wylądowała w mieście. Piraci czując możliwość podwójnego zysku, zbliżyli się do grupy dziwacznych postaci, jakie wyszły z powietrznego statku na ląd. Kto wie do kogo by pare chwil później należała maszyna, gdyby nie "Latarnik" wychodzący z portu. Piraci w biegu rzucili się do szalupy, by wrócić na Parszywego Psa i rozpocząć pościg.

W pewnej już odległości od portu, załoga "Latarnika" zoczyła piratów siedzących im na rufie. Rozwinęli oni wszystkie żagle lecz próba ucieczki zakończyła się na salwie z kul łańcuchowych Parszywego Psa. Takielunek fleuty został całkowicie zniszczony. Po chwili doszło do zaciekłej wymiany ognia. Piraci zbliżając się do abordażu byli ostrzeliwani z kartaczy i drobnego żelastwa lecz po chwili odpowiedzieli salwą z podobnej amunicji i broni palnej. Pośród lepiej doświadczonej pirackiej załogi widocznie było mniej strat, niż u goblińskich obrońców.

W czasie nieudanych prób doprowadzenia do abordażu, oba pokłady ściekały krwią marynarzy. W powietrze przesiąknięte swądem dymu, spalonego prochu, wzbijały się zwycięskie okrzyki mieszane z nieludzkim i pełnym bólu jękiem rannych.

Po jakimś czasie w końcu rzucono trapy na pokład "Latarnika". Załoga zdatna do walki, wbiegła na przeciwny pokład, wyżynając nielicznych już obrońców. Na dziobie fleuty zielonoskórzy obrońcy wciąż zajadle walczyli z nacierającymi piratami. Jeden z goblinów oszalał i postanowił wysadzić się w samym środku zbiorowiska. Sytuację uratował pewien niepozorny marynarz... Jak później śpiewano w szantach na jego cześć, pirat Denis wypchnął za burtę posiadacza ładunków wybuchowych, samemu z nim wylatując. Uratował kompanów, a eksplozja w powietrzu rozrywająca obu, znacznie uszkodziła dziób "Latarnika", który po chwili zaczął nabierać wody.

W tym samym momencie pod pokład fleuty wbili się napastnicy z Tyrfingrem Rudobrodym na czele, który jak się potem okazało, znikąd nagle pojawił się w chaosie bitwy. Napotkano tam znaczny opór, który po wielu trudach jednak stłumiono. Podczas walki Rudobrodego z bojową maszyną goblina Rixa, krasnolud swym płonącym mieczem uszkodził silnik machiny, spowodowało eksplozję, zalewającą ogniem całą mesę. Piraci przerwali poszukiwania ryciny pod pokładem, gdzie jedynie krasnolud Tyrfingr pozostał. Przebijając się przez fale płomieni wpadł do kajuty kapitana, by tam odnaleźć pożądany przez załogę fragment.

Płonąca fleuta "Latarnik" powoli przechylała się, zanurzając w kipiejącą wodę. Ratujących się marynarzy Parszywego Psa, wyciągnięto na pokład, gdzie trwały już akcje ratunkowe dla w większości ciężko rannych załogantów. Ledwie żywemu pierwszemu oficerowi, który stracił gdzieś część twarzy, trzeba było jeszcze amputować nogę, natomiast Charlie, jeden z piratów, nie dał się poddać podobnemu zabiegowi kapitanowi... W wynikłej szarpaninie postrzelił Nivellana w głowę ze swej strzelby. O dziwo wciąż oddychał, gdy był opatrywany, więc zaniesiono go do jego kajuty, a dalszy stan jest nieznany. Charlie koniec końców i tak zachował swoją nogę.

Las Srebrnych Sosen -13 marzec 2011

W ognistoczerwonej łunie zachodzącego słońca trzepotały żagle Parszywego Psa. Gdy statek był gotowy, wypłynął z portu stolicy królestwa po przedostatni fragment ryciny, a obrał kurs na północ... Na Las Srebrzystych Sosen.

Sabotujące umysły myśli o tym co mogą spotkać u celu podróży, wzbudzające trwogę w sercach, szybko gdzieś zaginęły w obowiązkach na pokładzie. Pogoda poprawiła się, a z baksztagiem dmuchającym w żagle, statek szybko się przemieszczał. Na pokładzie, gdzie robota dość sielankowo szła, przy fujarce pierwszego oficera i szantach czarnoskórego załoganta, roznosił się dodatkowo zapach smakowitej szarlotki.


Spokój utrzymał się do czasu, gdy z bocianiego gniazda wychylił się jeden z marynarzy Dusty. W sztok pijany, zaczął wydzierać się na pokład, prawie wypadając z gniazda. Kapitan w potoku klątw polecił czarnemu nowemu marynarzowi ściągnąć z góry miłośnika rumu na wachcie. Dedlej zabierając ze sobą linę, wspiął się po wantach na samą górę. Gdy już znalazł się obok Dusty'ego, w próbach związania go, wynikła szarpanina... Pijany na uspokojenie zarobił w łeb... co jednak uspokoiło by go na zawsze. Po ciosie, zatoczył się niebezpiecznie i niemal wypadł z bocianiego gniazda, gdyby nie Dedlej sprowadzający go z powrotem na deski. Gdy Dusty już potulny się zrobił, „Czarny” zaczął spuszczać go liną przywiązaną do nóg, w dół. Wtedy zawiał silniej wiatr... zabujało chłopczyną w powietrzu, a lina... zaczęła pękać. Nim Dedlej zdążył zareagować, Dusty gruchnął z wysokości o deski pokładu. Kałuża krwi po chwili swym szkarłatem zabrudziła niedawno myty pokład. Ciało owinięte w płótno zostało złożone w ładowni, czekając na swój pogrzeb.


Tymczasem czarnoskóry dostrzegł ląd z bocianiego gniazda... Szalupy szybko zwodowano a uzbrojona załoga popłynęła w kierunku brzegu i ostrokołu otaczającego wioskę Pyrewood. Szpalery sosen wśród których gałęzi wił się gęsty mrok spoglądały na przybyszów kierujących się do wioski... i nie tylko one.

Na pierwszy rzut oka dało się zauważyć jakie piętno na mieszkańcach odcisnęło życie w tej złej okolicy. Załoga cały czas była bacznie obserwowana i zbywana gdy piraci chcieli zaczerpnąć języka. A szukali oni bowiem obywatela Kul'Tiras imieniem Garte, według pierwszego oficera, posiadacza ryciny. Dopiero oberżysta zachęcony stukiem monet o szynkwas, wyjawił, iż owy Garte umarł 4 lata wcześniej... Śmierć jednak w tych okolicach była pojęciem bardzo względnym...


Załoga skierowała się we wskazane przez oberżystę miejsce, do bram Gilneas, gdzie poszukiwany był ostatnio widziany. Niespokojne dłonie marynarzy zaciskały się na rękojeściach pistoletów i kordelasów, a rozbiegany wzrok wyławiał z lepkiej ciemnością ściany lasu każdy ruch... nawet przez obciążony umysł wyimaginowany. Niosący się daleko głos puchacza zakłócał dziwną ciszę.


Nagle zamarli na drodze... Serca ścisnął strach, gdy w oddali usłyszeli dziwne głosy i wiele kroków. Nim zdążyli skryć się w kniejach, patrol nieumarłych wyjrzał zza wzgórza, dostrzegając piratów. Wrogowie szybko otworzyli ogień, dość dotkliwie raniący wilków morskich, a to miał być dopiero początek... Patrolujący oddział nie musiał długo czekać na odpowiedź. Poza kulami w ich kierunku poszły nawet topory, a ostatnie zwierzęta z okolicy spłoszyła eksplozja dynamitu. Po chwili do uszu dobiegł szczęk wyciąganych mieczy. Wciąż w liczebnej przewadze, wrogowie natarli na piratów. Zgrzyt ścieranej broni białej co chwila przyozdabiany był jakimś wystrzałem z pistoletu. Kilku przeciwników na wzór „żywych” pochodni rozświetliło swym ogniem mroki nocy, po rzucie Nivellana w nich jakąś buteleczką. Ten jednak niefortunnie już po chwili skwierczał przygnieciony przez owych rozgrzanych walką żołnierzy. Tymczasem na tle nadchodzącego właśnie 2,5 metrowego olbrzymiego nieumarłego, reszta dzielnie odcinała przygniłe łby umarlaków. Olbrzym postanowił zaznajomić swój miecz z Asemem, który uwolnił się od nacierających oraz kopcącym się jeszcze kapitanem. Po wymierzonym ciosie, ten drugi poleciał kilka metrów w tył z połamanymi nogami, gdy Pierwszemu jakoś udało się uniknąć cięcia. Gdy nieumarły usiłował odwzajemnić niedawną serię ciosów Dedleja, Asem podziękował ciśniętym w przeciwnika granatem, za pomocą którego przebył on wdzięczną odległość, zatrzymując się na pobliskiej sośnie. Lisa Nuggat tymczasem wciąż wytrwale odbierała ostatnie tchnienia z pozostałych żołnierzy. Wspomniana, zręcznie unikając kolejnych ataków, wypaliła w dziwnego człowieka, jaki znikąd się pojawił, trzymając nogę na szamoczącym się Nivellanie. Zamiarów owego osobnika nikt nie zdążył poznać, bo rozszalały, olbrzymi dowódca zaszarżował na wszystkich, którzy akuratnie znaleźli się na linii jego biegu. Piraci zdołali usunąć mu się z drogi, więc ten przebiegł tylko po leżącym na ziemi kapitanie...

Nivellan nie widział już jak kompani poradzili sobie z olbrzymem i jak człowiek, który przycisnął go nogą, rzucił się do ucieczki. Gdy piraci dopadli go w biegu, obcy okazał się być twardym przeciwnikiem, do tego znającym arkana czarnej magii. Po długiej wymianie ciosów i uników oraz prezentacji niespodzianki Asema, który ze swojej sztucznej nogi zrobił działo na kartacze, nieprzyjaciel padł w końcu zarżnięty. Znaleziony potem fragment ryciny miał dowieść, że tym dziwnym człowiekiem był sam Garte. Zdolni chodzić piraci, szybko oddalili się od pobojowiska, zabierając nieprzytomnego Nivellana. Skierowali się prosto na Parszywego Psa, co chwila jednak oglądając się niespokojni za siebie.

Oddech Sargerasa -27 marzec 2011

Jeszcze przed zachodem słońca "Parszywy Pies" wyszedł z portu obierając kurs na Southshore. Lewy bajdewind pchał okręt, słońce ostatkiem sił przygrzewało. Marynarze zajmowali się swoimi pracami kiedy Wicard siedzący na bocianim gnieździe dostrzegł na sterburcie fregatę bojową. Kiedy przekonał się, że nie ma on bandery wszyscy byli pewnie iż dojdzie do walki. Fregata bojowa zbliżała się dość ospale. Ciężka i dobrze wyposażona. Załoga oczekiwała potyczki. Tylko dzięki brawurowym manewrom Tyrfingra Parszywy Pies nie poszedł na dno w pierwszych minutach walki. Działa regularnie spluwały ogniem i kulami. Kiedy po kolejmyn brawurowym manewrze kule wypatroszyły rufę "Oddechu Sargerasa". Tyrr wykonał kolejny manewr ustawiając oba okręty sterburtami ku sobie. Wymiana ognia uszkodziła nieco Psa, ale i takielunek wroga nie wyglądał najlepiej. Wtedy ponownie zwrot przez bakburte zawrót i znów statki ustawione równolegle ku sobie. Kolejna salwa w takielunek i doszło do abordażu. Marynarze starli się w walce na obu okrętach. Na początku sporą przewagę liczebną mieli korsarze z "Oddechu Sargerasa", lecz dzielna i zorganizowana załoga szybko uporała się z nimi wypierając ich całkowicie z własnego okrętu. Na wrogim statku walka trwałą nieco dłużej, ranny został pierwszy oficer oraz Tyrr. Z czasem i tutaj załoganci przeciągnęli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Spychając wszystkich na tył okrętu. Tam Asem i Tyrr wykonali dwa brawurowe ataki zabijając sporą część wrogich marynarzy. Jeszcze kilka ataków i wrogowie zaczęli się poddawać. Jedynie kapitan stawiał opór, oberwał toporem w nogi i padł, podpalono go a on nadal chciał walczyć. Dopiero kiedy Tryfingr odebrał mu wzrok przestał walczyć. Kiedy statek został splądrowany pozostałych korsarzy powywieszano na rejach, kapitana przybito sztyletem za dłonie do grotmasztu i wyskrobano mu język. Parszywy Pies już płynął dalej swym kursem gdy "Oddech Sargerasa" płonąc poszedł na dno zapierając życie kapitanowi.

Koniec Parszywego Okrętu upadek pirackich ideałów Kilka dni przed Rozpadem

Ktoś niepostrzeżenie wdarł się na opuszczony choć wciąż groźny piracki okręt. W ładowni wciąż czuć było smród siarki i woń rumu. Obraz z najmroczniejszych pirackich snów. Cień przemknął się nieopodal i podłożył ogień w ładowni. Trudno powiedzieć czy zdążył odejść ważne jest tylko to że wybuch rozpruł zacumowany przy keji statek, który kilka chwil potem opadł na dno.

Kilka dni potem

Ocalała załoga podjeła decyzję o rozwiązaniu. Podzielony został ocalały łup i każdy udał się we własnym kierunku. Taki był koniec piratów Parszywego Psa. Okrutnych i dumnych.

Reaktywacja -20 styczeń 2012

Dnia dwudziestego roku 32 Legendy pirackiej braci zjechały się do Zatoki Łupów, niektórzy z nich "powstali z martwych" by pojawić się. Nie wiedzieli co ich ciągnie ku temu portowi jednak coś ich tam przyciągnęło. Tego oto dnia postanowili oni odbudować załogę parszywego okrętu. Tak oto załoga sławetnego okrętu powstała z prochów lecz niestety bez statku który spoczął ognyś na dnie. Piratami którzy odtworzyli załogę okazali się być Asem Śnieżnobrody oraz Erless Vesper. Załoga powstała ponownie i to w tym miejscu w którym spoczął Parszywy Pies w Zatoce Łupów

Rejs Powitalny -4 lutego 2012

Rejs do Pyrewood

Potyczka z Pancernikiem Stormwind

Podczas powrotu z Pyrewood. Kiedy okrętem dowodził Asem statek spotkał się pancernikiem patorlowym Stormwind. Po zaciętej potyczce część piratów poległa- w tym Tyr. Część trafiła w niewole- także Gronbar i Asem. Pozostali uciekli w plaw lub na szalupach- między innymi Horazlek. Kraken poszedł na dno.

Fuzja

Po tych zdarzeniach większość załogantów pod wodzą Glima dołączyła do Korsarzy Czarnych Wód. Tak jako jedna załoga z drobnymi uzupełnieniami pływają na jednym z ich statków.