Historia Arche

Z Wiki_RH
Skocz do: nawigacja, szukaj

Kronika uczynków Arche Sha'Reth

Spoileralert.jpg

Poniższy fragment tekstu zawiera informacje niedostępne dla większości postaci - do ich fabularnego wykorzystywania potrzebna jest udokumentowana droga informacji do postaci która ma zamiar ich używać.

Dziewczyna bez "wczoraj"

Historia obecnej Arche zaczyna się w ogniu i chaosie upadku Lordaeonu. Wtedy to uciekająca ku wybrzeżu grupa zbirów, bandytów i wykolejeńców - słowem, osób którym w normalnych okolicznościach należałyby się loch, lub szubienica - znalazła na szlaku nieopodal muru Greymane szczątki karawany, a w nich nieprzytomną z wyczerpania dziewczynę, liczącą sobie nie więcej, niż kilkanaście lat. Plaga dookoła, czy nie - dziewczynę czekałby zapewne niewesoły los z ręki swoich "znalazców", przyzwyczajonych obchodzić się z takimi zdobyczami w dość łatwy do przewidzenia sposób. Na szczęścię dla znajdy, w grupie znalazła się osoba, której już jeden rzut oka wystarczył, aby właściwie ocenić jej magiczne predyspozycje i osobiście zainteresować się jej losem. Marcus, człowiek mający na sumieniu czarnoksięstwo, magię cienia i kilka innych mniej nawet chwalebnych rzeczy, zgłosił pretensje do znaleziska. Mając mocną pozycję w grupie, oraz wzbudzając dobrze zasłużony strach, Marcus zaopiekował się dziewczyną, wciąż nieprzytomną i rozgorączkowaną.

Motywy czarnoksiężnika trudno było jednoznacznie ocenić. Z jednej strony, nie zamierzał przepuścić okazji, jaką mogło być ukształtowanie praktycznie jeszcze dziecka, po którego symptomach wyczerpania nieomylnie rozpoznawał wrodzony talent magiczny. Z drugiej strony, był starym człowiekiem, któremu pogoń za magią i mocą nie pomogły w wypełnieniu samotności. Chciał przekazać komuś swoją wiedzę, chciał też dokonać swoich dni mając choć namiastkę rodziny. Los zrządził, że ową namiastką była przybrana córka.

I wreszcie, Marcus należał do kultu Młota Zmierzchu, o czym jednak nie uznał za stosowne poinformować bandytów, wśród których zadowalał się pełnieniem funkcji magicznego wsparcia grupy, czasem jej nieoficjalnego "mózgu". Dziewczyna, którą wyniosł z Silverpine na rękach, mogła mieć w przyszłości miejsce w szeregach sekty - a przynajmniej, taką przyszłość Marcus dla niej planował.

Piaskowa Wiedzma

Dziewczyna bez imienia przebudziła się wreszcie w smaganym przez niesiony wiatrem piach namiocie, na pustyni Tanaris. To tutaj ostatecznie znalazły przystań grupki tych, którym własne grzechy nie pozwalały szukać przyszłości w Theramore, a nieznajomość żeglarskiego rzemiosła uniemożliwiała prowadzenie rozboju na morzu. Raz bandyci - na zawsze bandyci, teraz żyli z napaści na goblińskie karawany i okradania stacji wodnych.

Nie wiedziała kim jest, a jedyną pamiętaną przez nią rzeczą była melodia piosenki - kołysanka którą do dziś potrafi zanucić, ale której słów nie pamięta. Z czasem dopiero okazało się, że ma także instynktowne wyczucie jak dobrać suknię i makijaż na oficjalne okazje - ostatni przebłysk ze straconej przeszłości.

Wtedy to znajda otrzymała swoje imię. "Arche" - od nazwania Marcus rozpoczął kształtowanie uczennicy. Jej pózniejsze życie upływało z bandytami. Mniejsza i słabsza od innych, nadrabiała uporem - szybko uczyła się życia w obozowisku, szybko też przystosowywała się do życia na pustyni, która nie była wcale taka martwa i pusta, jak się na pozór wydawało. W tym okresie nabyła umiejętności, jakie zazwyczaj nie są spotykane wśród adeptów magii - jak poruszać się w bezwodnym pustkowiu, jak znalezć i upolować pożywienie, gdzie szukać wody pośrodku morza piasku, czy wreszcie, jak naprawić sprzęty bez stosowania magii. Nauczyła się także myśleć o Tanaris jak o swoim domu, miejscu które ją ukształtowało.

Marcus szkolił Arche na swoją następczynię w roli magicznego wsparcia obozowiska. Po kryjomu jednak, uczył ją także tajników i praktyk kultu Młota Zmierzchu , zarazem zakazując dzielić się tą wiedzą z jakimkolwiek "niewiernym" - a więc także mieszkańcami obozowiska.

Czarnoksiężnik chciał dla swojej "córki" jak najlepiej i rozumiał przez to także przyszłość w kulcie. W noc swojej śmierci, kiedy czuł bliski kres, pokazał jej jak przeprowadzić rytuał kontaktu z "wyższą mocą" z którą pakt miał jej zagwarantować lepszą przyszłość. W istocie rytuał wystawiał przeprowadzającą go osobę na wpływ snów Bogów i zywiołaków z Planu. Arche odprawiła rytuał, tak jak kazał jej to zrobić umierający, ale bez wiedzy na temat jego skutków. Te zaś były dwa - od tego czasu miała doświadczać we śnie snów Bogów, oraz została czasowo opętana przez żywiołaka, który odpowiedział na rytuał.

Opętanie trwało tylko do rana - żywiołak zabawił się z umysłem wiedzmy przestawiając w jej światopoglądzie ile uznał za zabawne, oraz wykorzystał jej talent magiczny do rozpętania kolejnego napadu dzikiej magii, tym razem w wersji ognia, oraz dla własnej uciechy wybicia w ciele wiedzmy całego obozu.

Potem istota sobie poszła, zostawiając dziewczynę wśród zgliszczy. W tamtą noc wycieńczenie magią spowodowało zmianę w wyglądzie Arche - jej włosy z czarnych stały się białe.

Po takim pożegnaniu z domem Arche mogła już tylko wykonać ostatnią z porad Marcusa - udać się do Wschodnich Królestw i znaleźć szkołę, gdzie będzie mogła nauczyć się naprawdę efektywnego korzystania z magii - gdyż jej opiekun nie był zaślepionym idiotą, wiedział, że w namiocie, bez bibliotek i pomocy naukowych nie nauczy jej więcej niż podstaw - chciał żeby miała formalne wykształcenie w szkole magicznej, zwłaszcza, by opanować swój "talent", który był głownie źródłem kłopotów.

Ulice Stormwind

Arche zjawiła się w Stormind około roku dwudziestego ósmego, posiadając jedynie plecak, trochę ubrań i nóż. W tym czasie sypiała pod krzakiem w parku, a ofiarami jej potrzeb zywieniowych padały miejskie gołębie i wiewiórki. Czasami po prostu kradła owoce z podmiejskich sadów. Pomimo tych drobnych niedogodności wielkomiejskiego życia, wciąż pozostawała skoncentrowana na celu swojego przybycia do Stormwind - znalezć jakikolwiek punkt zaczepienia w mieście, by móc zdobyć szanse dokładniejszej edukacji magicznej. W końcu udało się jej umówić na spotkanie z Hazuanem Anadhunem, ówczesnym profesorem Akademii Magii Stormwind, skutkiem czego mogła wreszcie podjąć nauke na tej uczelni. Rektorką Akademii była w tym okresie Cathrilla Silverine.

Wkrótce Arche odebrała pierwsze lekcje magii, podczas których przeszkodą były jednakże jej złe nawyki, upór i delikatnie zwichnięty swiatopogląd. Dostała też pracę w, znajdującym się na Kruczym Wzgórzu Duskwood, zajezdzie gnoma Kikifasa Dobronka. Kikifas nie płacił kroci, ale dziewczyna wreszcie miała gdzie mieszkać, a w pobliżu cmentarza mogła skrycie doskonalić swoje czarnoksięstwo.

Uczęszczając na zajęcia poznała byłą radną Przymierza, maginię Silvannę, pobierając u niej kilka krótkich lekcji prawidłowej magii ognia. Niestety, jej problemy w nauce i dość podejrzane miejsce pracy zwróciły uwagę kadry Akademii - jeden z profesorów, Vantris, posunął się do śledzenia uczenicy i tym sposobem odkrył, że wprawdzie Arche ma problemy z opanowaniem nawet najprostszych iluzji, ale jej umiejętnościom z zakresu wzywania istot nie można wiele zarzucić - te lekcje Marcusa przyswoiła bez zarzutu.

Skonfrontowana z Cathrillą, Silvanną i Vantrisem, Arche przybrała pozę głupiutkiej uczennicy, okazała oczywiście skruchę i obiecała nie korzystać już więcej z czarnej magii.

Na Kruczym Wzgórzu Arche nawiązała również znajomości z renomowanymi przedsiębiorcami pogrzebowymi, braćmi Anmurt, mającymi swój zakład nieopodal zajazdu, szczwanymi detektywami Haginaresem i Oranem, z którymi znajomość miała się jej jeszcze przydać, i Beatrice Brutti, wydziedziczoną szlachcianką z Alterac, której poznanie miało poważnie wpłynąć na życie czarodziejki.

W tym okresie dziewczyna po raz pierwszy otarła się o prawdziwe niebezpieczeństwo. Pracując do pózna w zajezdzie, została odwiedzona przez demoniczną istote, która nie dała jej wielkiego wyboru - kazała dostarczyć sobie pewne księgi z biblioteki Akademii Stormwind, grożąc Arche śmiercią w przypadku niewykonania tej misji. Czas uciekał, a zadanie wydawało się niemożliwe do wykonania - żądane przez istotę księgi zamknięte były w niepublicznej części zbiorów, do której uczennica nie miała dostępu. Na domiar złego, w pobliżu Akademii pojawił się obcy człowiek, który okazał sie kolejnym agentem istoty, sprawdzającym starania Arche. Zdecydowanie nie mając zamiaru rozstawać się z życiem, Arche postanowiła rękoma potężniejszych od siebie pozbyć się zagrażającej jej istoty. Przyznała się Silvannie do szantażowania przez potwora, w następstwie czego szpiegujący ją agent został ujęty, a sama czarodziejka dla bezpieczeństwa osadzona w celi antymagicznej garnizonu Zakonu Srebrnej Ręki w Westbrook. Dla niepoznaki całą rzecz ukartowano tak, by wyglądało na to, że dziewczyna trafiła tam za praktykowanie czarnej magii, lub próbę kradzieży ksiąg.

Na próżno. Stworzenie nie dało się zwieść mistyfikacji i domyśliło się zdrady Arche. Najprawdopodobniej chcąc ukarać czarodziejkę, posługując się magią cienia istota zaatakowała garnizon, uśmiercając dwóch paladynów, nim została odpędzona. Dalszy ciąg tej afery był juz tylko kalejdoskopem pościgów i ucieczek.Wstepny plan zakładał ukrycie Arche za Mrocznym Portalem, nawet w Shattrath, ale po drodze tam istota przypuściła kolejny atak, zrzucając maskę i pokazując się w prawdziwej formie - shivarry, co przekreśliło sensowność całego planu. Nie obyło się bez wsparcia smoków, co pewna zielona smoczyca przypłaciła życiem, ginąc z ręki demonicy. Ostatecznie, Arche znalazła azyl pod kopułą odbudowywanego Dalaranu, jedynym w bezpiecznym w tej sytuacji miejscem na Azeroth. W międzyczasie Cathrilla i jej towarzysze przygotowywali ostateczną rozprawę z wysłanniczką Płonącego Legionu.

Pobyt w Dalaranie, choć krótki, miał znaczący wpływ na magiczną edukację Arche. Skonfrontowana z tak biegle korzystającym z magii towarzystwem, podjęła decyzję brzemienną w skutkach dla jej przyszłej drogi rozwoju - ostatecznego porzucenia prób rozwijania wrodzonego, a niebezpiecznego dla niej samej, talentu i zduszenia go w sobie, na rzecz wyłącznego opanowywania magii w sposób wyuczony. Ponieważ również Marcus udzielał jej nauk magii wyuczonej, przesądziło to o kształcie czarostwa Arche na okres dalszego jej życia - choć dziewczyna posiadała bardzo mocną linię krwi czarownika, nigdy nie miała już korzystać z zaklęć w sposób inny, niż arkanistka. Osiągnięcie to nie miało przyjść łatwo, Arche miała przeżyć jeszcze niejeden wypadek związany z dziką magia, ale jej kurs w tej materii został nakreślony.

Wreszcie, krótki dostęp do publicznej części bibliotek Dalaranu pozwolił jej uzupełnić kilka luk w swojej wiedzy.

Po powrocie z Dalaranu Arche bardzo mocno zbliżyła się z Beatrice. Kobiety stały się przyjaciółkami, powierniczkami, wreszcie, związały się ze sobą. Miało to następstwa w przejściowym związaniu się czarodziejki ze sprawą niepodległości Alterac, a także, poprzez Syndykat, nawiązaniu znajomości ze znanymi Beatrice osobami z półświatka - pirackimi kapitanami Czarnej Bandery, Zyvianem i Bartholomew.

Pojawiły się także pewne pozytywy w perspektywie wykształcenia Arche. Dość znany mag, Nyion, zgodził się zostać jej mentorem w ramach Akademii. Przypadkiem udało się jej także nawiązać znajomość z nieumarłym magiem Kreptherem i nawet odbyć z nim krótkie szkolenie w jego wieży. Obie znajomości, zwłaszcza ta z Kreptherem, okazały się dość krótkie, ale brzemienne w skutkach. Nyion stał się dużo pózniej osobą, która wprowadziła Arche do Wolnego Stowarzyszenia Magicznego, a w konsekwencji, do Dalaranu. Krepther z kolei, posługując się telepatią, uzmysłowił uczennicy, że jej zdolności w zupełności dają się ograniczyć i kontrolować.

Życie i nauka w Stormwind, tętniącej aktywnością, kwitnącej metropolii, wystawiły na ciężką próbę wychowanie Arche, oraz jej determinację w wypełnianiu swojej roli kultystki Zmierzchu - próbę, której nie do końca podołała. Młoda, niedoświadczona w życiu społecznym, dziewczyna zaczęła pragnąć podobać się i korzystać z życia - coś, czego Marcus najwyrazniej nie przewidział. Arche już wcześniej czuła się oszukana zakończeniem swego pobytu w obozowisku na pustyni, podświadomie zła na wykorzystanie siebie w roli narzędzia, czy też zabawki. Dziewczyna zapragnęła odłożyć na bok swoje zobowiązania i po prostu żyć - co nie było bynajmniej proste. Jej sny nasiliły się, odkąd próbowała je zwalczać, a istoty z tamtej strony bariery Planu Żywiołów wzmogły wysiłki w celu odpowiadającego im ukształtowania osobowości czarodziejki. Dla Arche rozpoczęła się swoista huśtawka okresów wstrętu do siebie i zwątpienia przeplatanych chwilami oddania ideom Młota Zmierzchu. Odkąd próbowała opierać się snom, każdy z nich stał się koszmarem. Zaczęła zle sypiać, stała się nerwowa, co tylko wzmogło u niej podatność na ataki utraty kontroli nad wrodzonymi talentami do magii.

Jednym z następstw tego stanu ducha stał się krótkotrwały pobyt w stormwindzkim więzieniu i proces o zabójstwo, kiedy Arche wdała się na mieście w awanturę z lżącym ją niezrzeszonym magiem. Od kąśliwych słów przeszło do zaklęć, skutkiem czego męzczyzna poniósł śmierć. Arche nie została uniewinniona z zarzutu zabójstwa, sąd uznał jedynie, że obie strony ponosiły taką samą odpowiedzialność za zajście, a śmierć była niezamierzonym wynikiem obrony. Dziewczyna została skazana na wyrok lochu w zawieszeniu, kuratelę władz Akademii Magii Stormwind, oraz zakaz opuszczania murów stolicy bez nadzoru - chyba, że wykonując oficjalne zadania Akademii.

Dalsze nauki w Stormwind także nie przyniosły Arche długo wyczekiwanego spokoju i możliwości poświęcenia się tylko własnej edukacji. Kilkakrotnie Akademia znajdowała się na celowniku różnyh grup, od racjonalnie sprawdzającej wszystko Inkwizycji, po dużo mniej racjonalną grupę spiskowców, nekromantów i czarnoksiężników, określających siebie mianem "Szmaragdowego Pierścienia". Ponieważ Pierścień dość wymiernie utrudniał działalność Akademii, a więc zdobywanie wykształcenia, Arche zaangażowała się w tropienie jego członków - na tyle, na ile mogła mimo swoich nienajwiększych możliwości. Jej śledztwo przyniosło pewne rezultaty. Dzięki wykorzystaniu usług kancelarii detektywistycznej Haginaresa i Orana zdołała doprowadzić do uwięzenia w lochach Inkwizycji jednego z agentów Pierścienia. Los przynosił jednak kolejne perturbacje. Począwszy od opętania i uwięznienia na jakiś czas Cathrilli, po ujawnienie się w Elvynn nieumarłego czarnoksiężnika Vaksona. Arche starała się pomagać w pozbyciu się z horyzontu tego kolejnego z zagrożeń dla Akademii, co niestety doprowadziło ją do kolejnego ataku dzikiej magii i niezamierzonego spalenia domu Amerith D'Arth, przywódczyni Krwawego Świtu, w dzień ślubu tejże - kiedy Vakson ukrył się w budynku przetrzymując zakładniczkę.

Magini Akademii i Wojna z Worgenami

TO_DO