Halman Avanger

Z Wiki_RH
Skocz do: nawigacja, szukaj

Motyw muzyczny[1]

Halman Avanger
Halman.jpg
Rasa

Człowiek

Płeć

Mężczyzna

Klasa

(fabularna)

Klasa

(mechaniczna)

Wojownik

Wiek

około 30

Tytuł
  • Szefu w Zatoce Łupów
  • Mściciel
  • Rzeźnik
  • Admiralciu
  • Na Northrend znany jako Ramon Seramon Lopez Mlodszy
Status

Żyw

Skala Wyzwania

27

Poziom Walki Wręcz

27

Przynależność
Znana Rodzina
  • Lisa była żona
  • Deyvi- syn (?)

"...Wejście tyłem to nie jest dla mnie żaden fortel
trzeba mieć jaja żeby ze stylem wejść frontem"
Tede

"Navigare necesse est, vivere non est necesse."
Pompejusz

Postać

Wygląd

Halman dobrze się zachował jak na swój wiek. Lat ma mniej więcej trzydzieści. Do dwóch metrów brakuje mu może dziesięciu centymetrów. W ubraniu nie wyróżniał by się bardzo z tłumu. Widać spore ramiona, jednak nie jest on typem osiłka bez karku. Zwiewna biała koszula, bardzo długa, marynarska, spinana na sprzączki i fibule. Pod koszula jeśli ktoś zdoła to dostrzec rysuje się atletyczne ciało. Z daleka można dostrzec wszystkie mięśnie, tych na klatce piersiowej pewnie zazdroszczą mu niewyrośnięte pannice. Poniżej sześciopak, a raczej siedmiopak. Cóż układ mięśni nie musi być tak idealny jak jego nosiciel, po lewej stronie widać cztery "kostki", zaś po prawej tylko trzy. Na koszulę Avanger zakłada kamizelkę z wieloma kieszeniami. Skórzaną, zadbaną kamizelkę w kolorze jasnego brązu spinaną sprzączkami na ozdobnych sznurkach w kolorze kamizelki. Pod ostatnie dwa często wpycha pistolet skałkowy. Poniżej pas z czerwonej tkaniny. Przy pasie po lewej rapier o długim i cienkim ostrzu po lewej. Kordelas nieco szerszy i sporo krótszy. Za plecami kolejne dwa pistolety. Kamizelka jak i koszula sięga poniżej kolan, szerokie spodnie są niemal niewidoczne. Znaczne za to są wysokie buty z polerowaną złotą sprzączką. Wykonane z czarnej skóry. Tu pod zwałami materiału kryły się grubsze niż przeciętne nogi. O pięknie wyrzeźbionych mięśniach trójgłowych uda. Twarz, raczej rozbawiona o wąsach i nie za długiej gęstej brodzie okalającej ją niemal całą. Z drobną blizną na lewym policzku, pociągła i z takim zacięciem. Na karku tuż za lewym uchem ma tatuaż kotwicy oplecionej liną wraz z napisem niemal nieczytelnym: "Żeglowanie jest koniecznością, życie nią nie jest." Na klatce piersiowej. Na prawej piersi ma różę wiatrów. Czerwoną. Na plecach marynarza zaś jawi się duży tatuaż Jolly roger, bandera zajęła się od dolnego rogu ogniem, a autor uchwycił to tak realnie że zdaje się płonąć. Marynarz zdaje się być wiecznie lekko wstawiony, krok ma chwiejny, stawia nogi w jednej lini przez co wydaje się że nawet mocniejszy boczny podmuch mógł by go przewrócić. oczywiście nic bardziej mylnego, to charakterystyczny chód dla marynarzy. Ruchy są podobne do chodu, nieco takie zbyt rozluźnione. Gdy widzi się jak trzyma butelkę ma się wrażenie że zaraz ją upuści.

Charakter

Praworządny Zły

Zwykle dumny, nie do przekonania, stanowczy. Cięty język dobrze zakrapiany kpinami, obelgami i przekleństwami. Nigdy nie kryję co myśli, raczej niepokorny. Pomysłowy inżynier i precyzyjny twórca. Mówi wiele zwykle chaotycznie. Często w dobrym nastroju do żartów nieraz niesmacznych. Często pijany, uruchamia się wtedy u niego tryb nieśmiertelności. Wtedy gdy tylko nadarzy się okazja bije, gwałci i okrada. Okropnie okrutny i brutalny.

Najczęstsza broń admirała

Historia

Spoileralert.jpg

Poniższy fragment tekstu zawiera informacje niedostępne dla większości postaci - do ich fabularnego wykorzystywania potrzebna jest udokumentowana droga informacji do postaci która ma zamiar ich używać.


Pojawił się z nikąd. Niewiele osób go zna. Po prostu przybył kiedyś do Stormwind i już. Kręcił się wtedy niedaleko miasta, natrafił na Oliviera i tak pierwszy raz trafił na Outlandy jako najemnik. Można usłyszeć różne wersje tego samego. Wszystkie zmierzają do podobnych wniosków: okrutny i bezwzględny. Miał na pieńku z rycerzykiem ze Stormwind. Zabił by go na którejś z misji najemników ale rozdzielono ich w ostatniej chwili. W miedzy czasie zdarzyła się przygoda z wróżkiem. Biedaczek został zabity przez Halmana i Józwe niedaleko Podmiasta. Ciekawostką jest że Steaven przewidział dokładnie datę swej śmierci.

Później Halman trafił do Zatoki Łupów Gdzie zaciągnął się do nowej załogi formowanej przez Glima. Goblin jednak szybko zniknął i ten moment wykorzystał Halman uczynił się kapitanem na statku po goblinie. Niedługo potem uzyskał aprobatę barona Revilgaza. Między załogantami wyrobił sobie miano bezwzględnego i co ciekawe charyzmatycznego przywódcy.

W między czasie został zwycięzcą pierwszego turnieju na wyspie Fray, oraz członek drużyny gladiatorów przesławnego Klannoc'a MacLeod'a.

Dorobił się sporego majątku na przemytach, pracy najemnika i dzięki skarbowi, który o dziwo bardzo łatwo znalazł. Po dołączeniu do jego eskadry Caya nazwał siebie samego admirałem. Urządził pewnego razu popijawę w "Słonym Żaglu" na cześć oświadczyn swego znajomego. Podobno oświadczył się wtedy półelfce. Nie było by nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że był trzeźwy. Związek wyglądał do pewnego czasu na swoistą sielankę, aż do dnia ślubu. Podobno zmusił swoją narzeczoną do tego. Kobieta kilka razy uciekła, niektórzy mówią że miała kochanka. Wiadomo że Halman w tamtych czasach był strasznie drażliwy na jej punkcie. Podobno kilka osób zginęło.

Po jednej z ucieczek Halman wraz z Josephem podjęli rejs do Theramore. Od tamtego czasu Halman ściga niejakiego Alkarina i z całego serca i majątku życzy mu śmierci, okrutnej śmierci.

Neptulon jeden raczy wiedzieć jak schwytali i przetransportowali oni wtedy też Lise do Zatoki Łupów gdzie długi czas siedziała w swym luksusowym więzieniu. Miała co tylko zapragnęła, ale nie wolność. Po pewnym czasie Rzeźnik chyba zmiękł. Wypuścił Lise w Stormwind rozstając się z nią po dobroci. Otrzymała wtedy od niego pewniej upominek który nosi przy sobie do dziś.

Kolejne rejsy miały pomnożyć majątek admirała i zarazem barona oraz załogi. Na kilku z nich pojawił się Josepha de Northfolk. Także kilka innych osób z Podmiasta podobno zawitało na dek "Jainy". Jakoś w podobnym okresie na morzu zaginął stary znajomy Avangera, ten w ostatniej przysłudze miał zajmować się jego niesforną siostrą która to mimo tego że nie należała do załogi miała specjalne przywileje na statku. Nikt poza nimi do końca nie wie jak to tak było. Wiadomo że opiekował się elfka aż ta nie uznała iż czas wybyć z Zatoki. Wtedy też Halman zaczął poszukiwać starego znajomego który zgodził się kiedyś na pływanie z nim. Tak oto Telemar Windmen trafił na czarną listę korsarza.

Czas mijał i w porcie pojawiła się była żona Admiralcia. Zaciągnęła się na statek i niektórzy twierdzą że jest między nimi lepiej niż za czasów małżeńskich. Wtedy też podobno zabił on Josepha na jej życzenie. Kolejne rejsy teraz cała seria na Bagna Smutku. Tam admirał trafił w niewolę nag i tylko pomoc wspomnianej Lisy ocaliła go przed pewną śmiercią. Kilka razy pojawiali się oni w Stormwind. Raz nawet przynieśli do straży poszukiwanego listem gończym.

Halman złapał także Telemara. Pewnego pięknego dnia. Sprzedał wtedy nieznanemu elfowi kobietę- towarzyszkę kupca- za trzydzieści pięć tysięcy złotych monet. Telemar długo był więziony pod pokładem "Jainy" i tylko Neptulon raczył wiedzieć co się działo z mężczyzną.

Admirał żył sobie dalej. Znacznie poprawiły się jego kontakty z byłą żoną Powrócił częściowo do pracy najemnika. Tak rozpoczął się jego konflikt z jedną z najemnic. Niejaką Aname. Sprawa była dość zabawna w mniemaniu korsarza. Wszak czym jest byle najemnik w porównaniu z słynnym już wtedy Avangerem.

Do eskalacji konfliktu doszło gdy statek Halmana rozbił się u wybrzeży Westfall i rozbitkowie szukając możliwości przeżycia włamali się nieświadomi do domu kobiety. Niby nic bo wszystkie wartościowe rzeczy udało się odzyskać. Jednak Aname to nie wystarczyło. Po dogadaniu się z Nadzorcą zażądała od Halmana zapłaty w postaci jego ręki. Halman poprosił wtedy swego starego przyjaciela o zabicie jej. Co on niezwłocznie uczynił.

Halman pozostaje nadal wiernym pracownikiem jego wysokości z woli pieniędzy i jego samego Barona Revilgaza. Nadzorca nasłał na niego Mordercę który sam ledwo uszedł z życiem raniwszy tylko admirała. Pirat wyruszył do Tanaris z namaszczeniem Barona. Został tam złapany przez Nadzorce, gdy wpadł w półpanek zastawioną przez Aname. Wysłano go do Podmiasta gdzie podobno był poszukiwany. Jednak chyba nie tak bardzo jak chciał tego szef najemników. Halman powrócił cały i zdrowy do Zatoki Łupów i szczęśliwie żyje sobie do dziś.

Przygody korsarzy nigdy nie trwają długo. I ta skończyła się w ślepym zaułku. Nie było ich mało. Czy Ci którzy mają się za wielkich atakują tych słabych tabunami...

Pojawił się ponownie. Neptulon jeden wie skąd znów znalazł się na Azeroth cały i zdrów. Dogadał się nawet ze swoim największym wrogiem Desmondem jak i jego następcą Harnorem. Dość szybko dał radę znów zebrać załogę i wyruszyć w piracką przygodę. Niewiele czasu spędza na lądzie. Bywał widywany w Stormwind, Zatoce Łupów jak i Rachet. Dorobił się potomka z elfką Shavin Tyrnea'neldth. Dość szybko otoczył się gronem kobiet. Niemal zawsze towarzyszy mu wierny niewolnik-bosman "N'Gal". W pewnych środowiskach mówi się, że piracki kapitan ma kontakty z samym panem mórz Neptulonem. Podobno to on czyni go tak potężnym na morzu... podobno. Po kilku pirackich wyprawach, wraz z bukanierami Krwawego żagla napadł na Zatokę Łupów. Jednak nikt nie jest wstanie zweryfikować jego uczestnictwa w walce, pewne jest tylko to, że tuż po bitwie znalazł się w Zatoce i ogłosił się nowym władcą w portowym mieście.

Na Northrend pojawił się niedawno znany jako Komodor Ramon Seramon Lopez Młodszy...


Co o nim mówią

(może się ktoś skusi by coś dopisać)

  • "Halman... Gdyby miał zezowatego syna, obciąłby mu głowę i powiedział, że teraz wygląda lepiej"

Hrabia Joseph de Northfolk

  • " Rzeźnik... *Zaczął mówić chłodnym tonem bez emocji, powoli jakby każde słowo które wypowiadał było obślizgłe, mówił nie za głośno, ot by przebić się przez hałas karczmy i dotrzeć do pytającego* To bez wątpienia był najrozsądniejszy admirał łupieżców czarnych wód. *Westchnął teatralnie jakby się rozkoszował tym zdaniem* Bardziej pokurwionego człowieka jako swego kapitana nie mógłbym sobie wyobrazić, był idealny. Patrzył na ręce nawet tym którym nie musiał, to dobrze o nim świadczyło. Jedyną jego wadą był fakt że nieraz sam się zapominał odnośnie Pirackiego Kodeksu, niemniej to nie umniejsza zaszczytu jakim było pływanie pod jego obcasem. Dziś nie wiem gdzie pływa, dobrze go wspominam jeśli tak mogę nazwać to uczucie pustki na jego myśl, jednak nie toleruję zdrady, dobrze że ten zdrajca zginął. *Podsumował to znów szerokim oślizgłym uśmiechem, ciężko powiedzieć co to miało znaczyć* Mimo wszystko brakuje mi dawnych czasów z nim, pustka mnie bardziej pochłonęła bez całych tygodni na kołyszących deskach wśród fal, sam już nie wiem czy zginął czy wręcz odwrotnie, gdy o tym myślę wszystko się zapętla..."

Nieumarły a zarazem wieczny Strażnik Kodeksu Marfin, wysłannik ,,Barona Revilgaza'' oraz prywatnie kwatermistrz do wynajęcia.

  • "To ten typ człowieka co zgwałci a po wszystkim jeszcze komplement powie"

Lisa "Lisiczka" cholera już wie...

  • "Hm... Halman Avanger? Nie, przykro mi, nie kojarzę typa."

Caytlan Bloodstab

  • ,, Halman... Pirat, kapitan, najemnik i kurwa z jajami. Nie boi się, *zaśmiał się nieco szaleńczo* i ma łeb do interesów, ale starości to on nie dożyje. Ale powinien lepiej dobierać załogę *Spojrzał w górę na powieszonego trupa za łeb na maszcie i wskazał go paluchem* bo takie psy za ruchanie, batem chcą smagać. *następnie ruszył przez drzwi do trzęsącej się, pobitej i nagiej ludzkiej piratki* "

Tygrysia Furia Bak'hazzen, podczas rejsu do silvermoon zapytany przez innego nowego łupieżcę o Halmana.

  • "*otworzyła szerzej oczy, "zabiła" wzrokiem rozmówce, po czym przeniosła spojrzenie w bok* Bezczelnie pewny siebie, nie myślący o konsekwencjach ss... . *syknęła tylko, nie kończąc tego, co chciała powiedzieć, o ile coś chciała* Istnieje znaczne prawdopodobieństwo, iż następne spotkanie skończy się bardzo nieprzyjemnie... dla niego. *spojrzała raz jeszcze na rozmówce, jej twarz nie wyrażała emocji, jedynie te błyszczące, intensywnie czerwone oczy.*"

Ailuvial Shadeleaf

  • "No dobra. Na pierwszy rzut oka to szaleniec, narwany, zuchwały buc, którego nie bardzo chcesz nawet poznawać bliżej, choć z drugiej strony widzisz w nim idealną rozrywkę na szare, nudne dni. Nawet myśl, że jeśli złe słowo wypowiesz czeka cię kulka w łeb, nie jest w stanie zrazić do niego ostatecznie. Potem jesteś tylko coraz bardziej tego pewien, aż w końcu... hej! Nawet mnie, gotową na wszystko, zaskoczył fakt, że potrafi być... cywilizowany. Potrafi też grać i to z sensem, o co go nie podejrzewałam. Problem w tym, że gra na ślepo, nie zna zasad, obstawia w ciemno. Fortuna lubi takich pewnych siebie cwaniaków. Ale do czasu. I właśnie dlatego Avanger zawsze będzie krok w tyle."

Ysbail Sullivan

  • "Halman, pirat na pewno, co warto o nim wiedzieć. Ma swoje zasady, których się trzyma. Przebiegły, a jak dojdzie do tego Hrabia to lepiej nie mieć z nim na pieńku. Nie radzę się z nim nie zakładać i też nie ufać. Choć do końca nie jest taki zły, pić na pewno potrafi."

Preshea

  • "Jest ciekawy, to pewne, zaiste interesujący. Warty tych słów. Do tego znakomicie rysuje mapy, jest od kogo się uczyć... Och dostałam range oficera przez łóżko? A chcesz stracić życie?"

Shavin Tyrnea'neldth, oficer Diamentu.

  • ,,Spotkałem go raz. O ile moja pamięć sięga to w Ratched przeszło ponad dwa lata temu, na pewno wtedy jeszcze przewodziłem Wichrom Rozdroży, bądź dopiero powstawały. W każdym bądź razie, typowy pirat. Idiota, awanturnik i skurwiel jakich pełno niosą wody. Jednak duch wody jest mu przychylny, coś potężnego w głębinach stoi murem za jego plecami by miał się od czego odbić przed upadkiem na dno. Nie wróżę mu prędkiego końca, czasem żałuję że nie oderwałem się od światowego konfliktu Przymierza i Hordy próbując odnaleźć tego urodzonego na końcu tęczy pirata. Czasy najemnictwa nie były złe, ale właściwa droga zawsze jest trudniejsza i napotyka więcej wyrzeczeń. Tacy jak on idą na skróty, gdyby dołączył do floty przymierza, na pewno Horda miałaby z nim nielada problem."

- Swain Windblade. [09.12.34]

  • "Rzeźnik? To najgorszy skurwiel jakiego znam... jakie to szczęście że to on jest moim właścicielem"

Dedlej Kievest "N'Gal"

  • "Em...Czy to jest jakaś ryba? < Drapie się po głowie>"

Enimgs Svalan

  • "Halman? Coś chyba słyszałam... nie jestem pewna. To chyba jakaś ryba."

Xaratha

  • "Nie rozumiem dlaczego pytacie mnie o jakąś rybę."

Rhoan Verano

  • "Ryba? A rzeczywiście słyszałąm kiedyś podobną nazwę i całkiem możliwe, że właśnie tak się to wymawia. Swoją drogą osiąga pokaźne rozmiary, tylko strasznie płaska jest choć utuczona. Znaczy, ten no... Brzuch ma duży."

Jerlesi Sunlight

  • "Kapitan? Krótko go znam więc ciężko mi coś o nim powiedzieć, próbowałem nawiązać z nim jakieś porozumienie lecz dwa razy próbował mnie zabić i trzy razy groził śmiercią, mam tylko nadzieje że dotrzyma umowy którą zawarliśmy, musze mu zaufać wiesz? jestem w cholernie ciężkiej sytuacji bo tam w dżungli czekają na mnie trolle chociaż im dłużej go znam tym bardziej zadaje sobie pytanie czy on nie jest gorszy od nich..."

Cassius Jensen

Co o nim mówią jako o Ramonie Seramonie Lopezie Młodszym